banner, header, faces

A miał być efekt “wow”, czyli jak komunikować się z projektantem, żeby zrozumiał nasze oczekiwania cz.2

1. "Śliwka to owoc, nie kolor", czyli rzecz o efektywnej komunikacji z projektantem

Przytoczę skróconą wersję znanego szowinistycznego dowcipu: “Mężczyźni rozróżniają trzy kolory: biały, czarny i kolorowy, a śliwka to owoc – nie kolor”. Można się z tym zgadzać lub nie, ale ponoć udowodniono naukowo, że kobiety mają większe trudności z wyłapywaniem szczegółów obserwowanych obiektów, szczególnie w ruchu (z czym trudno mi się zgodzić, zważywszy na jakże powszechną umiejętność lustrowania wizerunku innych kobiet 🙂 ), natomiast mężczyźni nie do końca radzą sobie z odróżnianiem kolorów, w szczególności tych zbliżonych do barwy niebieskiej, zielonej i żółtej.

Czy tak faktycznie jest, nie wiem, ale wiem na pewno, że każdy z nas w inny sposób odbiera dany kolor. Coś, co dla mnie jest kolorem zielonkawym, dla innej osoby może być miętowym, innej jasnym turkusowym, a jeszcze innej jasnoniebieskim. I co z tym fantem zrobić?
Najprościej? Pokazać na przykładzie.

  • Jak już wspominałam w poprzednim wpisie  (patrz cz.1) nie zawsze to, co widzimy lub sobie wyobrażamy, potrafimy określić słowami. Obraz często jest w stanie powiedzieć więcej niż tysiąc słów (a ile czasu zaoszczędzimy? :)).

    W komunikacji z projektantem nie jest inaczej. Oczywiście, nie możemy ograniczyć się do wysłania tony zdjęć z komentarzem “coś takiego chcę mieć”, bo to nigdy nie zadziała (no chyba, że chcemy mieć “kopiuj-wklej”, ale wtedy po co nam projektant?). Niemniej jednak dużo łatwiej jest wytłumaczyć naszą wizję podpierając się obrazem.

    Dlaczego projektant tworzy zawsze wizualizacje? Kiedyś były to rysunki w perspektywie, dziś głównie wizualizacje komputerowe 3D. A no dlatego, że ciężko byłoby opowiedzieć wnętrze słowami.

    To jest jak z ekranizacją powieści. Niby każdy czytał tę samą książkę, a jak widzi film, to stwierdza, że inaczej to sobie wyobrażał.

    Dlatego tak ważne jest znalezienie wspólnego języka. Mogą to być zdjęcia, próbki materiałów (tekstyliów, kafelków, tapet, podłóg itp.), a nawet elementy przyrody, jak rośliny, czy inne elementy występujące w naturze (np. kamień). Ważne, aby jak najdokładniej określić swoje oczekiwania i wizje.
confusion hill, carving, touristic
  • Kolejną kwestią jest jak często i na jakich warunkach będziecie komunikowali się z Waszym projektantem.
    Super, że przyśniło Wam się w nocy, że chcielibyście mieć odjechaną różową kanapę na środku pokoju i chcecie podzielić się natychmiast swoimi pomysłami z projektantem. Zanim jednak sięgniecie po telefon lub napiszecie maila, zastanówcie się, czy to jest naprawdę to, z czym będziecie chcieli obcować przez najbliższe kilka lat. Jeśli będziecie zbyt często zarzucać projektanta różnymi wizjami (co gorsze – rozbieżnymi), wprowadzicie chaos nie tylko w cały proces projektowania, ale także w swoją głowę. Na końcu okaże się, że żadna propozycja nie jest dla Was, żadna Wam się nie podoba, a najgorsze – już sami nie wiecie, co byście chcieli.
    Nastąpi ogólna frustracja z obu stron, a dom czy mieszkanie jak nie było urządzone, tak nie jest.
    Spokój i cierpliwość sprawdza się nie tylko przy wędkowaniu :).
  • Wyrażaj się jasno i WIELKIMI literami. Projektant nie jest jasnowidzem i nie umie czytać w myślach. Sformułowania takie, jak “chcę, żeby było ładnie” albo “coś tu trzeba zmienić, bo nie do końca mi pasuje” są zbyt ogólne. “Ładnie”, tzn. jak? Jasno czy ciemno? Dużo przestrzeni, czy wręcz przeciwnie, bo w dużych, pustych przestrzeniach czujesz się źle i obco? 
    Jeśli coś w projekcie Ci nie pasuje, wskaż konkrety. Np. “Nie podoba mi się ta lampa. Jest zbyt kanciasta/starodawna/czerwona. Wolałbym czarną metalową/szklaną przydymioną/białą z materiałowym abażurem.” Konkrety.
  • Bądź szczery. Jeśli będziesz udawał, że projekt Ci się podoba, bo nie chcesz zrobić przykrości projektantowi, to szkoda Twojego i jego czasu. Na końcu okaże się, że projekt nie spełnia Twoich oczekiwań i albo wyląduje w koszu, albo go zrealizujesz, ale nie będziesz dobrze czuł się we wnętrzu. Dziel się z projektantem swoimi wątpliwościami, ale bierz pod rozwagę również rady profesjonalisty. Nie zawsze upór jest wskazany, ale szczerość – jak najbardziej.
  • Nie daj się ponieść emocjom, a jeśli czujesz, że masz zły dzień, przełóż spotkanie z projektantem na inny czas. Lepiej poczekać dzień-dwa, ochłonąć i na spokojnie przedyskutować ważne kwestie, niż na szybko i w nerwach wykłócać się o każdy drobiazg. Każdy czasem ma słabszy moment, a najgorsze to podejmować decyzje w złym czasie i warunkach.

I ostatnia kwestia, którą chcę poruszyć w dzisiejszym artykule, bo jest również kluczowa w tej komunikacji to… jakżeby inaczej – pieniądze!

2. Zaczarowany ołówek - kilka słów o budżecie

Jeśli macie więcej niż 30 lat, to powinniście pamiętać bajkę z minionej epoki PRL pt. “Zaczarowany ołówek”. Był tam taki chłopiec, któremu co jakiś czas pokazywał się krasnal i wręczał mu wspomniany zaczarowany ołówek. Chłopiec rysował nim to, co chciał mieć i to coś się materializowało (swoją drogą, że dziś do takiej funkcji używane są drukarki 3D, zabawne).

Jakby to było cudnie, gdybyśmy posiadali taki ołóweczek, który zupełnie za darmo stworzy nam to, co sobie wyobrazimy (ewentualnie mogłaby to być ta złota rybka, którą poprzez spokój i cierpliwość złapaliśmy wędkując, jak doradziłam w poprzednim paragrafie 🙂 ).

Niestety życie jest brutalne i nic nie ma za darmo. Jak to mówią: “za darmo to można co najwyżej dostać… w twarz”. Zatem również i tu, podchodząc do procesu projektowania i urządzania wnętrza, należy być przygotowanym na wydatki.
Oczywiście nasuwa się pytanie od razu “ile?”.

 

background, british, budget

A no to zależy…
Jeśli samodzielnie stworzycie sobie projekt i samodzielnie sobie potem wykonacie jego założenia, to oczywistym jest, że pozostaje kwestia zakupu materiałów i dostępności narzędzi (nie każdy ma w domu cały zestaw elektronarzędzi ze szlifierką do gładzi włącznie).
Natomiast, jeżeli nie macie czasu, nie umiecie lub po prostu nie chce Wam się tego robić, to należy się przygotować na większe wydatki.

Co wchodzi w taki zakres:

  • Koszt projektu (w zależności od zakresu usługi i metrażu mieszkania) możecie podejrzeć w zakładce Oferta.
  • Koszt materiałów – tu możecie poszaleć. Dając przykład – koszt metra kwadratowego podłogi (samej wierzchniej warstwy, czyli paneli, desek, czy innych płytek) może zaczynać się od 20zł, jak traficie na mega wypasioną promocję lub wyprzedaż paneli drewnopodobnych (i czasem nawet całkiem przyzwoitych) do… nawet kilku tysięcy przy marmurach czy drewnie egzotycznym. Wybór należy do Was.
  • Koszt wykonania. Super jak sami potraficie robić takie rzeczy albo macie w rodzinie kogoś, kto zrobi Wam to za darmo lub za zgrzewkę… oranżady. Jeśli jednak nie jesteście takimi szczęściarzami, to trzeba się przygotować już na spore wydatki.
    Przykładowe ceny, z którymi spotkałam się we Wrocławiu:
    Hydraulik – podłączenie zmywarki – od 250 zł, podłączenie sanitariatów w łazience od 150 zł za sztukę;
    Glazurnik – od 40zł/m2 w zależności od wielkości i rodzaju płytek
    Malowanie ścian – ceny bardzo różne – za pokój 16m2 o wysokości 2,6m – od kilkuset zł do nawet kilku tysięcy. 

Niezależnie od rodzaju pracy zawsze pytajcie, co składa się na cenę końcową, żeby nie okazało się, że fachowiec owszem, pomaluje Wam ściany, ale wszystko – dosłownie wszystko – łącznie z taśmą ochronną, folią ochronną, szpachelkami, wałkami oraz odzieżą ochronną dla niego samego macie zapewnić Wy.

I kluczowa kwestia – ZAWSZE podpisujcie umowę, w której będzie wymieniony szczegółowo zakres prac, terminy i konsekwencje ich niedotrzymania oraz cena. I oczywiście żądajcie pokwitowania na wszelkie wpłaty, które dokonujecie. W końcu Wy też musieliście na te pieniądze jakoś zapracować.

paint, workspace, remodel

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *