apple, apple devices, simply

Jak zmieścić domowe biuro w szafie?

Biuro w szafie walk in lub jak ktoś woli - w garderobie. Skąd taki pomysł?

Zacznijmy od początku… pandemii. 

Wszyscy dziś zostaliśmy postawieni w trudnej sytuacji. Część z nas musi chodzić do pracy, ponieważ taki jest jej charakter. Ciężko by było pani ze sklepu spożywczego lub z apteki przejść na tzw. home office. Niemniej jednak gro z nas zostało postawione przed faktem pracy zdalnej, co oczywiście w dzisiejszym czasie jest ogromnym udogodnieniem, ale również dla niektórych sporym… problemem.

No bo jak tu na 50m2, na których mieszka mąż, żona i dwoje dzieci upchnąć jeszcze biuro? Często rezygnujemy z jedzenia przy stole w kuchni (tak, jak na początku pandemii zrobiłam ja) lub zagospodarowujemy toaletkę, jeśli ją posiadamy. Niemniej jednak ciężko jest na tak małej powierzchni, jaką reprezentuje toaletka, ustawić wszystkie sprzęty. 

Oczywiście możemy zrezygnować z monitora, dodatkowej klawiatury i myszki. Możemy używać tylko laptopa (jeśli takowy jest naszym podstawowym narzędziem pracy), ale na dłuższą metę jest to niewygodnie, nieergonomiczne i prędzej czy później bóle karku, barków czy odcinka lędźwiowego zmuszą nas do zmiany.

interior, studio, shopping

Moje mieszkanie jest trochę większe niż 50m2, ale również posiadam liczniejszą rodzinę niż 2+2. Na 69m2 musimy pomieścić się w 5, a w porywach czasem w 6. Licząc głowy, jest 2 dorosłe i 3-4 dziecięce – w tym jedna główka 3-letnia posiadająca tony zabawek, akcesoriów i innych “niezwykle potrzebnych” rzeczy. Nadmienię, że 4 z tych 6 głów to kobiety/dziewczyny, więc możecie domyślić się, ile ciuchów, kosmetyków, butów i innych przedmiotów musimy pomieścić na tym metrażu. Na szczęście rozkład pomieszczeń został zaprojektowany w sposób bardzo przemyślany i funkcjonalny, co nie zmienia faktu, że ściany nie są z gumy.

I nadeszła w końcu ta godzina “W”, kiedy musiałam przeprowadzić się z przestronnego biura w centrum Wrocławia, gdzie miałam dostępne biurko o długości 140cm i głębokości 75cm, do mieszkania, w którym nie posiadałam miejsca na biuro, gdyż kupując je, nie miałam w planach zakładać działalności gospodarczej prowadzonej z domu.

Na początku mojego home office’u pracowałam na laptopie, ale po miesiącu plecy zaczęły dawać o sobie znać i nawet joga na zdrowy kręgosłup nie pomagała. Postanowiłam więc wpaść na minutę do biura i zabrać pozostały sprzęt, czyli monitor, stację dokującą, myszkę i klawiaturę. Uradowana przywiozłam go do domu i… nie miałam, gdzie go ulokować. Na czas wakacji zainstalowałam się w pokoju najstarszej córki – przestronne biurko, nikt nie przeszkadza, zamykam drzwi i zapominam o pracy (na etacie). Ale niestety wakacje się skończyły, córka wróciła i wyrzuciła mnie z pokoju, co było dość oczywiste.

 

Pozostał mi stół w kuchni. Domyślacie się, że nie był to najszczęśliwszy pomysł. Od tego czasu wszystkie posiłki jedliśmy na zmianę (było miejsce dla 1 ,5 osoby), na kolanach lub na stoliku kawowym, bo prawie całą przestrzeń stołu zajmowały 3 laptopy (mój do pracy projektanta, mojego mężczyzny – do zabawy 😉 oraz służbowy do pracy na etacie) i reszta sprzętu.

 

Już w wakacje zaczęłam kombinować, jak i gdzie wcisnąć moje biuro. Pierwszym, dość oczywistym pomysłem była likwidacja toaletki w sypialni i przerobienie jej na biuro. Bardzo nie chciałam tego robić. Dopiero w ubiegłym roku przeprowadzałam metamorfozę sypialni i zainstalowałam sobie moją wymarzoną toaletkę. Nie chciałam jej oddać bez walki.

Drugim pomysłem była likwidacja w salonie kącika najmłodszej córki. Pomysł świetny, bo miejsce idealne, ale… czy na pewno chcę ten cały sprzęt z kablami, drukarką, papierami i innymi niezwykle urokliwymi drobiazgami mieć ciągle na widoku w salonie?

A co ja z tym biurkiem zrobię, jak już pandemia się skończy? Nie wyrzucę przecież. 

Powstał pomysł zainstalowania zamykanego regału, w którym ukryty byłby cały sprzęt. Problem w tym, że regał gotowy kosztuje niemało (minimum kilkaset złotych), ale on nie pomieści na głębokość monitora, klawiatury, laptopa i reszty “klamotów”. Trzeba by było zamawiać u stolarza, na co już kilkaset złotych nie wystarczy na pewno.

Szybka inwentaryzacja dostępnych pomieszczeń i okazało się, że oprócz balkonów, gdzie ciężko byłoby wytrzymać podczas zimy 🙂 oraz łazienki, w której mogłoby to wyglądać zabawnie :), ale bezpiecznie już raczej by nie było, została mi…szafa! A właściwie garderoba “wchodzona”, z angielskiego ładnie nazwana “walk in”. 

Co prawda nie ma tam okna, ale jak odsłonimy zasłonę oddzielającą garderobę od sypialni, światło naturalne dociera. Zmiana oświetlenia sufitowego sprawi, że będzie jasno, a miniaturowa ledowa lampka biurkowa doświetli, jeśli będzie trzeba.

Pokombinowałam, pomyślałam i voilà!

Mam wszystko, czego potrzebowałam. Miejsce na biuro. Nawet zmieściła się drukarka – nasz domowy wędrowniczek (przestawiana była dotychczas z miejsca na miejsce).

Biuro w garderobie

Jednak podstawą był dobry projekt. Ja w efekcie przygotowałam go w programie komputerowym, bo szybciej nanosiło mi się zmiany, ale pierwsze 3 próby narysowane były na zwykłej kartce w kratkę. Ważne, aby zachowywać wymiary. Kartka oczywiście wszystko przyjmie, ale to nie oznacza, że potem będziemy w stanie to zrealizować, jeśli popłyniemy z wyobraźnią i zapomnimy o wymiarach.

Dlatego, jeśli chcesz podjąć wyzwanie zmiany wnętrza…

Zacznij od projektu

Jak już wspomniałam, może to być projekt narysowany na kartce papieru albo przygotowany w jednym z programów komputerowych. Jest ich co najmniej kilka darmowych dostępnych w Internecie.

Zobaczcie, jak wyglądał mój projekt.

Oczywiście to tylko wersja robocza, dla sprawdzenia wymiarów i czy wszystko zmieści się na tych ogromnych 3,5m2. Nie przygotowywałam pełnej wizualizacji, a kolory są specjalnie wybrane kontrastowe, żeby dobrze było widać, co jest gdzie umiejscowione. Wizualizację miałam w głowie 🙂

Home office w szafie
Krzesło skandynawskie w biurze
Kto to zrobił i ile trawała realizacja?

Przygotowanie do realizacji poprzedziły oczywiście zakupy. Niestety przez pandemię i zmianę kolekcji w IKEA, ciężko było z dostępnością elementów systemu, który sobie zaplanowałam. Na szczęście pod koniec września otrzymałam informację, że przyszła dostawa i w dzikim szale rzuciłam się na zakupy. Normalnie tak nie robię, ale nie chciałam zastać pustych regałów, jakie widziałam w połowie września, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu. Doprawdy, jak regały z papierem toaletowym (a właściwie tylko z pustym miejscem na papier) w marcu tego roku :).

Zatem zakupy trwały tyle, ile spędziliśmy na 2 wyjazdach do sklepu meblowego. Wkręty, kołki i sprzęt w postaci wiertarki i wkrętarki miałam w domu.

Realizację zaplanowałam na jedną z sobót października. Chciałam zacząć z samego rana, ale okazało się, że najstarsza córka ma zajęcia dodatkowe akurat w tę sobotę, a mój mężczyzna umówił się na jazdę próbną w salonie samochodowym.

W rezultacie zaczęliśmy dopiero po godzinie 14. Całość realizacji spoczywała na nas – czyli na mnie i moim mężczyźnie.

Zadania, które stały przed nami:

  • opróżnienie garderoby z wszystkich ciuchów i innych przechowywanych w niej rzeczy
  • demontaż dotychczasowych regałów
  • zmiana oświetlenia sufitowego
  • wyrównanie ścian (zagipsowanie dziur po dotychczasowych wkrętach)
  • pomalowanie ścian i sufitu
  • montaż nowych regałów i uchwytów na odkurzacz i żelazko
  • poukładanie ciuchów i pozostałych rzeczy
  • posprzątanie

Ostatnie zadanie udało nam się zakończyć o godzinie 23. Uff. 9h pracy, ale niedziela była na odpoczynek.

Ile to kosztowało?
Koszt części biurowej:
  • Wsporniki do blatu – z odzysku – były elementem półek dotychczasowych (nowe w Leroy Merlin – 2 x 6,35zł = 12,70 zł)
  • Blat biurka – z odzysku – półka ze starej szafy z przedpokoju w starym mieszkaniu (nowy blat na zamówienie w Leroy Merlin – 17 zł)
  • Półki ponad biurkiem – system BOAXEL z sieci IKEA (szyna podtrzymująca, 2 x półka 80cm, 2 x szyna pionowa 100cm, 4 x wspornik) – 145 zł
  • krzesło białe – przestawione z toaletki 🙂 – za darmo
  • Wkręty, kołki – za darmo – z demontażu starych półek
  • Lampka led – IKEA Trettiotre – 19,99 zł

RAZEM koszt przygotowania części biurowej:  164,99 zł

Koszt przygotowania pozostałej części garderoby:

  • System BOAXEL z sieci IKEA – pozostałe regały – 800 zł
  • Plastikowe pojemniki do przechowywania – w sumie 3 pojemniki 65l, 3 pojemniki 45l, 4 pojemniki 22l –  IKEA/Pepco – 300 zł
  • Pozostałe akcesoria takie jak uchwyt na żelazko, odkurzacz itp. – ok. 50 zł
  • Oświetlenie sufitowe – IKEA – 30 zł
  • Grunt, farba biała, gładź gipsowa – ok. 100 zł

RAZEM koszt przygotowania całości garderoby razem z częścią biurową: 1 444,99 zł